Wiosna na Kurpiach – M. Kosińska

Wiosna na Kurpiach – M. Kosińska

Wiosna na Kurpiach


Wiosna na Kurpiach jest niezwykle barwnym widowiskiem. Kilka­dziesiąt lat temu obfitowała nie tylko w kolory, ale także w rozma­ite wierzenie i przesądy. A w majowe wieczory rozlegał się w Pusz­czy śpiew przy przydrożnych kapliczkach.

Kurpie od dawna obserwowali zwierzęta i z ich zachowania wróżyli sobie, a to pogodę, a to plony. Okres wiosenny, związany z budzeniem się do życia przyrody należał do pór ro­ku, podczas których wiele znaków miało wpływać na powodzenie w go­spodarstwie, w tym na hodowlę by­dła. Zwierzęta po raz pierwszy wypędzano na pastwiska w dniu św. Woj­ciecha (23 IV). Przed oborą kładziono jakiś ostry przedmiot np. siekierę, aby krowy przeszły nad nią. Zabezpiecza­ło to przed niebezpieczeństwem. By­dło wypędzano tzw. „marcinką” lub uderzano palmą wielkanocną. Jak twierdzili Kurpie po to, „żeby bydło nie szło w szkodę”. Oskar Kolberg pi­sał także o swoistym zdobieniu zwierząt gałązkami wierzby lub kwiatami. Puszczacy bacznie obserwowali też zachowanie pszczół. Jeżeli pszczoły ruszały się w ulu przed 25 marca zwiastowały późne nadejście wiosny:

Niepożądanym spotkaniem wczesną wiosną było spotkanie żaby. Zapowiadało to, bowiem słabe plony. Podczas ta­kiego spotkania należało zdjąć pasek od spodni i tak ułożyć go na ziemi, by żaba trzykrotnie przez niego przeskoczyła (najlepiej – tam i z powrotem).

Obserwowano nie tylko zwierzęta, ale także przyrodę, np. jeżeli zakwitł wczesną wiosna mlecz wróżono sobie z tego mleczy rok.

Jak sadzić kapustę?

Kurpie przestrzegali wielu zasad przy sadzeniu i sianiu warzyw. Najle­piej było je sadzić podczas Wielkiego Tygodnia. Wierzono, że im wcześniej zostaną posadzone ziemniaki (nawet już po 1 kwietnia) tym będą lepsze. Przed posadzeniem ziemniaków, gospodarz święcił worek z sadzeniaka­mi, a przed przystąpieniem do pracy, robił na ziemi znak krzyża, by ziem­niaki nie pogniły”

Były również określone dni do sa­dzenia poszczególnych roślin. W dniu św. Grzegorza (12 III) najlepiej było sadzić kapustę, gdyż wtedy główki duże urosną. Adam Chętnik podaje, że wiązał się z tym pewien zwyczaj. Sadząca kapustę kobieta siadała wcześniej na grządce w miejscu, gdzie miała posadzić kapustę. Wierzono, że wtedy kapusta będzie miała tak duże główki, jak „siedzenie” kobiety.

Natomiast około dnia św. Marka (25 IV) była najlepsza pora do sadzenia grochu, zwłaszcza gdy padał deszcz. Miało to przynieść udane plo­ny. Groch należało sadzić w te dni, które nie miały w swej nazwie litery „r”, aby uchronić zasiew przed robac­twem. Zabiegami mającymi uchronić przed nieszczęściem i przynieść lep­sze plony było zatykanie w zagony warzywne zielonych gałązek, najczęściej brzozy podczas uroczystości Zielonych Świąt oraz w Boże Ciało.

Obok zabiegów czysto magicznych, ochrona warzyw a szczególnie kapusty prowadzona była w różnych formach. Posypywano główki kapusty popiołem drzewnym, zwłaszcza tym gromadzonym w „święte wieczory” od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Posypywano warzywa solą lub polewano słoną wodą, piołunem albo też wodą z piołunem. Czynności te wykonywano jeszcze po II wojnie światowej. Symbolicznym zakończeniem prac w ogrodzie było święcenie obok zbóż również warzyw podczas uroczystości Matki Boskiej Zielnej.

Wiosna gościła także w sadach. Wśród Kurpiów popularne było przeko­nanie, że gdy uderzy się drzewo owocowe wiosną, to ono uschnie. Drzewa budziło się w okresie zimowym. Po wiecze­rzy wigilijnej gospodarz uderzał drzewo kijem mówiąc: „wstawaj jabłonko (gru­szo, śliwo itd.), wstawaj!” Do wierzeń ściśle przestrzeganych na Kurpiach nale­żało to, że do sadu nie mogła wchodzić, a tym bardziej zrywać owoców, kobieta podczas menstruacji. Nie przestrzeganie tego, groziło drzewom obumarciem.

Majowe śpiewanie

Wiosna na Kurpiach to również majowe śpiewy przy kapliczkach i krzyżach. Dzisiaj już bardzo rzadko spotykane, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu w każdej wsi w majowe wieczory rozlegał się śpiew litanii do Matki Bożej. Pod ka­pliczkami schodzili się i młodzi i starzy.

Adam Chętnik w „Kurpiach” z 1924 roku pisze: „W miesiącu maju najbliższe wsi kapliczki i figury przystrojone są wiankami z zieleni i kwieciem, wieczorem zaś, przede wszystkiem w niedziele i świę­ta ludność zbiera się tamże i śpiewa wspólnie litanię do Matki Boskiej, oraz pieśń „Zdrowaś Maryjo Bogurodzico!”

„Na Zielone Świątki dobre i otrąbki” – mówią w tych stronach, mimo to jednak kto może, stara się, by upiec placek pszenny. W przeddzień świąt młodzież stroi chaty w zieleń, przeważnie gałęźmi brzeziny, albo ustawia przy wejściu całe brzózki. Dziewczęta okna i obrazy stroją całym tatarakiem, podłogę zaś po­sypują siekaniną z tegoż tataraku, który sprawia miły zapach w całym domu.

Figury św. Jana Nepomucena, sta­wiane nad wodami, w dzień tego pa­trona (16 maja) strojone są w kwiaty, a ludność śpiewa „Witaj Janie z Bole­sława” lub podobne.

Autorka korzystała z: Bernard Kielak, Zwyczaje gospodarskie Puszczy Zie­lonej,

Ostrołęka 2000.

Magdalena Kosińska

Brak komentarzy

Dodaj komentarz