
21 cze Nowy rok – B. Kielak
Podobnie jak w dniu Bożego Narodzenia, tak podczas mszy świętej w Nowy Rok rzucano w kościele z chóru zbożem i grochem na głowy zebranych, by wywołać dobry urodzaj w nadchodzącym roku. Urodzaju dotyczyły także przysłowia i przepowiednie, związane z pierwszym dniem roku a dotyczące zjawisk atmosferycznych:
„Nowy Rok pogodny – zbiór będzie dogodny.” „Na Nowy Rok pogoda – będzie w polu uroda.”
Dzień Nowego Roku stanowił również odpowiedni moment do spojrzenia w przyszłość, zwłaszcza przez dorastające pokolenie, głównie przez panny. Młode dziewczęta piekły w tym dniu placki, schodziły się w jednej chałupie, przyprowadzały do izby psa i częstowały wypiekami – czyj placek pies ugryzł w pierwszej kolejności ta panna miała jako pierwsza wyjść za mąż. W celu wywróżenia, z której strony będzie pochodził mąż, zwijały kulki z lnu, podpalały je i rzucały do góry obserwując, w którą stronę poleci kulka lub popiół z niej, stamtąd właśnie należało spodziewać się męża.
Na wstępie tego opracowania wyraźnie zostało podkreślone, iż związek liturgii i dawnych wierzeń ludowych przez wieki był bardzo ścisły, przeplatał się i uzupełniał. Zdarza się jednak, że związek między wspomnianymi sferami jest zupełnie luźny, lub prawie go nie ma. O takim luźnym związku można mówić w przypadku wypiekania tradycyjnych ciast ludowych, zwłaszcza ciast w formie figuralnej. Wypieki figuralne do niedawna służyły zabiegom magicznym, nie mieszczącym się w kręgu spraw bliskich kościołowi. Pieczywo obrzędowe przygotowywano w przeddzień Nowego Roku lub (według innych informatorów) na dzień Trzech Króli. W obrzędowości ludowej – jak pisze J. Olędzki – zarówno Nowy Rok jak i święto Trzech Króli były uznane za święta wielkiej wagi, rozpoczynały przecież nowy okres wysiłków człowieka, zmagań z trudnymi warunkami bytowania i niepewną przyszłością. Z tych właśnie względów należało podkreślić ważność wspomnianych dni, a poza tym dokonać takich działań magicznych, które zapewniłyby pomyślność w prowadzonej gospodarce, szczególnie hodowlanej.
Na terenach regionu kurpiowskiego wykonywanie wypieków obrzędowych było czynnością wymagającą nastroju skupienia i powagi. Do zagniecionego już ciasta zasiadała często cała rodzina. Największą rolę odgrywał w lepieniu figurek gospodarz, reszta rodziny pomagała i wykonywała prace uzupełniające i zdobnicze. Taki tradycyjny podział ról świadczy niewątpliwie o ogromnej wadze, jaką przywiązywano niegdyś do omawianej czynności.
W Puszczy Zielonej wylepiane były dwa rodzaje czy grupy wypieków. Pierwszą z nich było „nowe latko„: krążek – wałeczek ciasta z umieszczonymi na krążku figurkami drobiu – gęsi, kur, kaczek, dawniej – postaciami innych zwierząt, częstokroć w środku krążka umieszczano postać pastuszka. Stosowanie figury krążka jako zminiaturyzowanego kręgu magicznego ma tu swe niewątpliwe znaczenie; krąg zabezpiecza wszystko co znajduje się w jego obrębie, a tym bardziej symbole życia i płodności – ptaki.
Drugą grupę wypieków tworzyły pojedyncze wyobrażenia zwierząt. Znajdowały się tu najbardziej znane zwierzęta leśne, które nie były szkodnikami (drapieżnikami), głównie jelenie, sarny, zające, czasami wiewiórki. Obok zwierzyny leśnej znajdowały się zwierzęta domowe, hodowlane: konie, krowy, woły, barany, owce, kozy, czasami pojedyncze figurki ptactwa, sporadycznie – psa. Niegdyś na te figurki generalnie mówiono „stworzenia”, później upowszechniła się, obok indywidualnych określeń, wspólna nazwa „byśki„.
Po upieczeniu figurek, ich los zależał od wagi, jaką przywiązywano w rodzinie do tego zabiegu jako działania ochronno-magicznego. W niektórych rodzinach figurki, tak „nowe latka” jak i „byśki”, zawieszano na nitce w tzw. świętym kącie, nad ołtarzykiem, gdzie wisiały często przez cały rok, do następnych świąt. W innych rodzinach po upieczeniu figurki dawano dzieciom do zabawy a następnie do zjedzenia.
Bez względu na dalszy los wypieków ich korzenie sięgają działań mających dodatnio wpływać na rezultaty w hodowli w całym nadchodzącym roku. Praktycznym zaś działaniem było często rozmaczanie figurek w wodzie i podawanie tej wody do wypicia cielnym krowom, kotnym owcom czy kurom by lepiej się niosły.
Z okazji Nowego Roku wykonywano na Kurpiach inny rodzaj wypieków – fafernuchy. W tym celu zaczyniano ciasto z mąki żytniej, tartych pasternaków lub marchwi, buraków, dodawano cukier, pieprz (stąd nazwa – od niemieckiego „pfepfer”), czasami miód; ciasto rolowano w długie wałeczki, krojono ukośnie jak znane powszechnie kopytka. Fafernuchy pieczono w piekarniku około dwóch godzin, a przez swój sklad i długie pieczenie nabierały ogromnej twardości. Fafernuchami obdarowywali się dorośli składając sobie życzenia noworoczne, ale praktycznie ten rodzaj pieczywa przeznaczony był jako przysmak dla dzieci, które grały nimi w „cetno” i „licho” (do pary i nie do pary). Fafernuchy praktycznie jedzono do następnego dnia świątecznego – Objawienia Pańskiego zwanego powszechnie świętem Trzech Króli. W tym dniu panował popularny w Polsce zwyczaj, mający kościelny charakter, święcenia podczas mszy miry i kredy, którą po przyjściu do domu wykonywano na drzwiach wejściowych napis K+M+B oraz aktualny rok. Czynność tę wykonywano na pamiątkę przybycia trzech władców (mędrców) do Betlejem, pisząc skróty ich imion. Kwestia ta jest skomplikowana, gdyż w Ewangelii znajdujemy jedynie fakt przybycia Mędrców do Bożego Dziecięcia, nie spotkamy jednak ani ich liczby, ani daty przybycia a tym bardziej imion. Dopiero w IV w. pojawiły się imiona Kacpra, Melchiora i Baltazara, a od IX w. nazywani są królami i traktowani jako przedstawiciele trzech ras ludzkości (w ówczesnym rozumieniu):
Afrykańczyków, Azjatów, Europejczyków. Poruszając tę kwestię, nie można pominąć opinii wyrażonej przez M. Brzozową, że bardziej prawdopodobnym wydaje się pochodzenie tych trzech liter od łacińskiego zdania: „Christus Mensioni Benedicat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi temu domowi” (CMB).
No Comments