Nowy rok – B. Kielak

nowe latko

Nowy rok – B. Kielak

Podobnie jak w dniu Bożego Narodzenia, tak podczas mszy świętej w Nowy Rok rzucano w kościele z chóru zbożem i grochem na głowy zebranych, by wywołać do­bry urodzaj w nadchodzącym roku. Urodzaju dotyczyły także przysłowia i przepo­wiednie, związane z pierwszym dniem roku a dotyczące zjawisk atmosferycznych:

„Nowy Rok pogodny zbiór będzie dogodny.” „Na Nowy Rok pogoda będzie w polu uroda.”

Dzień Nowego Roku stanowił również odpowiedni moment do spojrzenia w przy­szłość, zwłaszcza przez dorastające pokolenie, głównie przez panny. Młode dziewczę­ta piekły w tym dniu placki, schodziły się w jednej chałupie, przyprowadzały do izby psa i częstowały wypiekami – czyj placek pies ugryzł w pierwszej kolejności ta pan­na miała jako pierwsza wyjść za mąż. W celu wywróżenia, z której strony będzie po­chodził mąż, zwijały kulki z lnu, podpalały je i rzucały do góry obserwując, w którą stronę poleci kulka lub popiół z niej, stamtąd właśnie należało spodziewać się męża.

Na wstępie tego opracowania wyraźnie zostało podkreślone, iż związek liturgii i dawnych wierzeń ludowych przez wieki był bardzo ścisły, przeplatał się i uzupeł­niał. Zdarza się jednak, że związek między wspomnianymi sferami jest zupełnie luź­ny, lub prawie go nie ma. O takim luźnym związku można mówić w przypadku wy­piekania tradycyjnych ciast ludowych, zwłaszcza ciast w formie figuralnej. Wypieki figuralne do niedawna służyły zabiegom magicznym, nie mieszczącym się w kręgu spraw bliskich kościołowi. Pieczywo obrzędowe przygotowywano w przeddzień Nowego Roku lub (według innych informatorów) na dzień Trzech Króli. W obrzędo­wości ludowej – jak pisze J. Olędzki – zarówno Nowy Rok jak i święto Trzech Kró­li były uznane za święta wielkiej wagi, rozpoczynały przecież nowy okres wysiłków człowieka, zmagań z trudnymi warunkami bytowania i niepewną przyszłością. Z tych właśnie względów należało podkreślić ważność wspomnianych dni, a poza tym dokonać takich działań magicznych, które zapewniłyby pomyślność w prowa­dzonej gospodarce, szczególnie hodowlanej.

Na terenach regionu kurpiowskiego wykonywanie wypieków obrzędowych było czynnością wymagającą nastroju skupienia i powagi. Do zagniecionego już ciasta za­siadała często cała rodzina. Największą rolę odgrywał w lepieniu figurek gospodarz, reszta rodziny pomagała i wykonywała prace uzupełniające i zdobnicze. Taki trady­cyjny podział ról świadczy niewątpliwie o ogromnej wadze, jaką przywiązywano nie­gdyś do omawianej czynności.

nowe latkoW Puszczy Zielonej wylepiane były dwa rodzaje czy grupy wypieków. Pierwszą z nich było „nowe latko„: krążek – wałeczek ciasta z umieszczonymi na krążku figurka­mi drobiu – gęsi, kur, kaczek, dawniej – postaciami innych zwierząt, częstokroć w środ­ku krążka umieszczano postać pastuszka. Stosowanie figury krążka jako zminiaturyzo­wanego kręgu magicznego ma tu swe niewątpliwe znaczenie; krąg zabezpiecza wszyst­ko co znajduje się w jego obrębie, a tym bardziej symbole życia i płodności – ptaki.

Drugą grupę wypieków tworzyły pojedyncze wyobrażenia zwierząt. Znajdowały się tu najbardziej znane zwierzęta leśne, które nie były szkodnikami (drapieżnikami), głównie jelenie, sarny, zające, czasami wiewiórki. Obok zwierzyny leśnej znajdowały się zwierzęta domowe, hodowlane: konie, krowy, woły, barany, owce, kozy, czasami pojedyncze figurki ptactwa, sporadycznie – psa. Niegdyś na te figurki generalnie mówiono „stworzenia”, później upowszechniła się, obok indywidualnych określeń, wspólna nazwa „byśki„.byśki

 

 

 

 

 

 

 

Po upieczeniu figurek, ich los zależał od wagi, jaką przywiązywano w rodzinie do tego zabiegu jako działania ochronno-magicznego. W niektórych rodzinach figurki, tak „nowe latka” jak i „byśki”, zawieszano na nitce w tzw. świętym kącie, nad ołta­rzykiem, gdzie wisiały często przez cały rok, do następnych świąt. W innych rodzi­nach po upieczeniu figurki dawano dzieciom do zabawy a następnie do zjedzenia.

Bez względu na dalszy los wypieków ich korzenie sięgają działań mających dodat­nio wpływać na rezultaty w hodowli w całym nadchodzącym roku. Praktycznym zaś działaniem było często rozmaczanie figurek w wodzie i podawanie tej wody do wy­picia cielnym krowom, kotnym owcom czy kurom by lepiej się niosły.

fafernuchyZ okazji Nowego Roku wykonywano na Kurpiach inny rodzaj wypieków – fa­fernuchy. W tym celu zaczyniano ciasto z mąki żytniej, tartych pasternaków lub marchwi, buraków, dodawano cukier, pieprz (stąd nazwa – od niemieckiego „pfepfer”), czasami miód; ciasto rolowano w długie wałeczki, krojono ukośnie jak znane powszechnie kopytka. Fafernuchy pieczono w piekarniku około dwóch go­dzin, a przez swój sklad i długie pieczenie nabierały ogromnej twardości. Fafernu­chami obdarowywali się dorośli składając sobie życzenia noworoczne, ale praktycz­nie ten rodzaj pieczywa przeznaczony był jako przysmak dla dzieci, które grały ni­mi w „cetno” i „licho” (do pary i nie do pary). Fafernuchy praktycznie jedzono do następnego dnia świątecznego – Objawienia Pańskiego zwanego powszechnie świętem Trzech Króli. W tym dniu panował popularny w Polsce zwyczaj, mający kościelny charakter, święcenia podczas mszy miry i kredy, którą po przyjściu do do­mu wykonywano na drzwiach wejściowych napis K+M+B oraz aktualny rok. Czyn­ność tę wykonywano na pamiątkę przybycia trzech władców (mędrców) do Betle­jem, pisząc skróty ich imion. Kwestia ta jest skomplikowana, gdyż w Ewangelii znajdujemy jedynie fakt przybycia Mędrców do Bożego Dziecięcia, nie spotkamy jednak ani ich liczby, ani daty przybycia a tym bardziej imion. Dopiero w IV w. po­jawiły się imiona Kacpra, Melchiora i Baltazara, a od IX w. nazywani są królami i traktowani jako przedstawiciele trzech ras ludzkości (w ówczesnym rozumieniu):

Afrykańczyków, Azjatów, Europejczyków. Poruszając tę kwestię, nie można pomi­nąć opinii wyrażonej przez M. Brzozową, że bardziej prawdopodobnym wydaje się pochodzenie tych trzech liter od łacińskiego zdania: „Christus Mensioni Benedi­cat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi temu domowi” (CMB).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz